Radca prawny to nie adwokat. Oczywiście często te osoby są mylone ze sobą, bo z punktu widzenia zakresów możliwości ich praca niczym szczególnym się nie różni. I jedno i drudzy mogą reprezentować nas w sądzie, oboje mogą przygotowywać pisma przedprocesowe, procesowe i wszystkie inne, jakie sobie tylko wymyślimy. Różnice są tylko w nazewnictwie korporacyjnym, bo mamy do czynienia z kancelariami adwokackimi i radcowskimi.
Tak czy owak, z tytularnego punktu widzenia radca prawny to nie adwokat, toteż nie powinniśmy przy radcy używać słowa mecenas. Ale nawet sędziowie zbywają ten problem i traktują identycznie i radców, i adwokatów. Dzięki temu granica pomiędzy tymi dwiema profesjami się zaciera i nawet prawnicy przestają ją dostrzegać.
Każdy radca prawny tak samo jak i adwokat, czy prokurator musi zdać egzamin aplikacyjny który umożliwia mu wykonywanie tego typu zawodu. Nie wystarczy więc ukończyć prawa na uniwersytecie, bo to do niczego nie upoważnia. Na pewno sam w sobie prawnik nie może pójść jako nasz pełnomocnik do sądu, może za to wspominany radca prawny. Oczywiście i w tym zawodzie trafiają się czarne owce. Nie każdy radca prawny będzie osoba charyzmatyczną doskonale poruszająca się w zapisach prawa. Będą więc tacy radcy, którzy większość spraw w sądzie będą przegrywali, toteż wybór kancelarii ma dość spore znaczenie. Bo im lepszy radca prawny tym większe szanse na nasze powodzenie na rozprawie tym większe szanse na sukces zw walce z głupotą urzędniczą.